|  | 

Biżuteria

Tampony na noc – Zielona Góra

Tampony na noc – Zielona Góra
1 vote, 1.00 avg. rating (43% score)

Tampony na noc

Tampony na noc różnią się od innych tamponów większą chłonnością. Nie wyciekają tak jak tampony dzienne. Kobieta, która ich używa nie ma czym się martwić. Nie spotka ją rano czerwona plama na łóżku czy pobrudzone ubranie. Tampony na noc to czysty komfort i wygoda. Nie widzę z nimi problemów. Można im zaufać. W każdym wieku.
Tampony przeznaczone na noc nie oznaczają większej wielkości, mają specjalne rowki chłonne, dzięki czemu mają większą powierzchnię chłonną. Potrafią pochłonąć większą ilość krwi miesięcznej. Dzięki czemu nawet przez kilka godzin nie przecieknie. Tampony na noc to czysta ochrona. Poprawia samopoczucie, nie musimy się niczym martwić.
Kobiety, które potrzebują większej ochrony podczas snu, często w różnych pozycjach powinny używać tych tamponów. Są idealne w każdej pozycji. Są bezpieczne od pierwszej nocy okresu. Kobiety w każdym wieku  mogą z nich korzystać. Nie ma żadnych przeciwwskazań dotyczących wieku. Tampony na noc są strzałem w dziesiątkę jeżeli chodzi o ochronę na noc.

Najstarsze wpisy tematyczne on-line:

tampony-na-noc-zielona-gora

ABOUT THE AUTHOR

Pozostałe wpisy:

  • Słodki cukierek chanel

    Słodki cukierek chanel

    Kolekcja hc Chanel ss2010 od razu przywiodła mi na myśl obrazy impresjonistycznych malarzy. Wszystko mieni się tu milionami odcieni, kusi delikatnością. Pastelowe barwy zamknięto w formy a to niepoprawnie infantylne, a to zmysłowe i tajemnicze. „…ta sztuka osobista, otulona mgłą, cała w wyznaniach i szeptach; ta koncepcja ludzkiej formy mieszającej się z atmosferą…” – w

  • Grzeszna przyjemność sesyjna

    Grzeszna przyjemność sesyjna

    Grzeszna przyjemność sesyjna Wiecie co najbardziej lubię robić w trakcie przygotowań do sesji, tak pomiędzy czytaniem o związku proletariuszy z kaszkietami a przeglądaniem zdjęć z pokazu mody Ewenków? Oglądać modowe teledyski. To taka grzeszna przyjemność. Czuję, że nie powinnam tego robić (nauka, nauka i jeszcze raz nauka – moje motto na najbliższe tygodnie), ale powtarzam